ROZDZIAŁ LXIX
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
- Panie - mówił Chilo - teraz jest morze jak oliwa i fale zdają się spać... Jedźmy do Achai. Tam czeka cię sława Apollina, tam czekają cię wieńce, tryumfy, tam ludzie cię ubóstwią, a bogowie przyjmą jak równego sobie gościa, tu zaś, panie...

I przerwał, albowiem dolna warga poczęła mu się trząść tak silnie, że jego słowa przeszły w niezrozumiałe dźwięki.

- Pojedziemy po skończonych igrzyskach - odrzekł Nero. - Wiem, że i tak już niektórzy nazywają chrześcijan innoxia corpora. Gdybym odjechał, zaczęliby to powtarzać wszyscy. Czego się ty boisz, zmurszała bedłko?

To rzekłszy zmarszczył brwi, lecz począł patrzeć pytającym wzrokiem na Chilona, jakby czekając od niego wyjaśnienia, albowiem udawał tylko zimną krew. Na ostatnim przedstawieniu sam zląkł się słów Kryspa i wróciwszy do domu nie mógł zasnąć z wściekłości i wstydu, ale zarazem ze strachu. Wtem przesądny Westynus, który słuchał w milczeniu ich rozmowy, obejrzał się wokoło i rzekł tajemniczym głosem:

- Słuchaj, panie, tego starca: w tych chrześcijanach jest coś dziwnego... Ich bóstwo daje im śmierć lekką, ale może być mściwe.

Na to Nero rzekł prędko:

- To nie ja urządzam igrzyska. To Tygellin.

- Tak jest! to ja - odpowiedział Tygellin, który dosłyszał odpowiedź cezara. - To ja i drwię sobie ze wszystkich bogów chrześcijańskich. Westynus, panie, to pęcherz wydęty przesądami, a ten waleczny Grek gotów umrzeć ze strachu na widok kwoki najeżonej w obronie kurcząt.

- To dobrze - rzeki Nero - ale każ odtąd chrześcijanom obcinać języki albo kneblować usta.

- Zaknebluje im je ogień, o boski. - Biada mi! - jęknął Chilo.

Lecz cezar, któremu zuchwała pewność siebie Tygellina dodała otuchy, począł się śmiać i rzekł pokazując na starego Greka:

- Patrzcie, jak wygląda potomek Achillesa! Rzeczywiście Chilo wyglądał strasznie. Resztki włosów na czaszce pobielały mu zupełnie, w twarzy zakrzepł mu wyraz jakiegoś niezmiernego niepokoju, trwogi i pognębienia. Wydawał się też chwilami jakby odurzony i na wpół przytomny. Często nie odpowiadał na pytania, czasem znów wpadał w gniew i stawał się zuchwałym, tak że augustianie woleli go nie zaczepiać.

Taka chwila przyszła nań i teraz.

- Róbcie ze mną, co chcecie, a ja na igrzyska więcej nie pójdę! - zawołał rozpaczliwie, klaszcząc w palce. Nero popatrzył na niego przez chwilę i zwróciwszy się do Tygellina, rzekł:

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 - 


  Dowiedz się więcej
1  Quo vadis - arcydzieło czy kicz?
2  Quo vadis - cytaty
3  Charakterystyka Nerona



Komentarze
artykuł / utwór: ROZDZIAŁ LXIX






    Tagi: